Co w składzie piszczy?

Co w składzie piszczy?

Zerknijcie na zdjęcie etykiety
Macie pomysły, jakiego produktu dotyczy ?
Cóż to za dziwny twór zapytacie…
A ja odpowiem, że to składniki użyte do wypieku…BUŁKI.

Tak, zwykłej białej pszennej bułki, którą tak namiętnie zapychamy brzuchy własne i naszych dzieci.
Żeby nie było wątpliwości – bułka zakupiona w osiedlowym sklepie, nie z głęboko mrożonego ciasta, dowożona codziennie rano, aby jeszcze ciepła mogła wylądować na talerzu konsumenta.
Oczywiście ten skład nie musi być próbą reprezentatywną wszystkich bułek w sprzedaży – są z pewnością lepsze receptury, niemniej dowodzi to, że takie cudeńka się zdarzają i ETYKIETY należy czytać!

Do czego zmierzam? Otóż społeczeństwo od jakiegoś czasu jest podzielone na zwolenników i przeciwników pieczywa w diecie. Jeśli próbować wesprzeć się badaniami naukowymi, żeby wyrobić sobie opinię to poszukiwania prawdy nie przynoszą jednoznacznej odpowiedzi – jedne testy dowodzą szkodliwości glutenu, inne temu stanowczo zaprzeczają.
Nie można ignorować jednak faktu, że duża część społeczeństwa odczuwa diametralną poprawę samopoczucia po odstawieniu pieczywa i nie jest to efekt placebo, bo ma realne odzwierciedlenie w wynikach badań.

Jednak nawet jeśli to nie sam gluten jest winowajcą to być może problem leży w tak „bogatej” recepturze pieczywa, która nie służy naszym jelitom. A może trzeba szukać jeszcze głębiej – przyczyna może leżeć w samej uprawie zbóż i stosowania zbyt dużej ilości środków ochrony roślin.
Jedno jest pewne – grzechem głównym współczesnego społeczeństwa jest nieumiarkowanie w jedzeniu pieczywa. Bułeczki towarzyszą nam od rana do wieczora, stanowią często podstawę diety, nie wnosząc do naszego jadłospisu nic wartościowego poza pustymi kaloriami.
Wszystkie rozważania na temat różnych diet zawsze sprowadzają się do tego samego – ważne jest zachowanie umiaru i zdrowego rozsądku.

W urozmaiconym, zdrowym jadłospisie znajdzie się miejsce na dobre pieczywo z pożywnym obkładem. Warto włożyć odrobinę wysiłku i zamiast kolejnej kanapki przygotować omlety/placki/naleśniki/muffiny z wykorzystaniem innej, niż pszenna mąki.
Tak wiem, zajmuje to więcej czasu i jest bardziej problematyczne niż przesmarowanie bułki serkiem śniadaniowym. Ale wystarczy wzbić się trochę ponad własną wygodę, żeby dostrzec szerszą perspektywę i dalekosiężne korzyści.
Powodzenia!