Twoje wybory żywieniowe dzisiaj – moje nawyki jutro!

Twoje wybory żywieniowe dzisiaj – moje nawyki jutro!

Rewind the Future” w YouTube https://youtu.be/xUmp67YDlHY

Film, który tutaj widzicie pochodzi z kampanii Rewind The Future prowadzonej przez organizację Strong4life zrzeszającej lekarzy oraz dietetyków.

Mimo, że od emisji nagrania minęło już parę lat, klip nadal krąży po sieci i wzbudza żywe zainteresowanie.

Reklama ma mocny przekaz, a emocje, które przywołuje mogą być niekomfortowe dla odbiorcy. Dlaczego ?

Bo jasno pokazuje, że za otyłym dzieckiem zawsze stoi rodzic, który do tego doprowadził.

Część z Was może teraz głośno protestować…

Wiem, to nie jest przyjemne uczucie usłyszeć taki zarzut pod swoim adresem.

Sama mam dzieci i również nie lubię, kiedy ktoś wytyka mi błędy w wychowaniu, bo odbieram to personalnie, a w głowie piętrzą się myśli, że jestem beznadziejnym rodzicem.

Tym bardziej, że każdy chce dla swojego dziecka, jak najlepiej. Łatwo w takiej sytuacji poczuć się dotkniętym, skupić się na swojej urażonej dumie i wyprzeć problem. Dlatego temat jest bardzo drażliwy, jednak wymaga dokładnego wyjaśnienia.

Celem nie jest obarczanie rodziców otyłych dzieci wyrzutami sumienia i zarzucanie im braku kompetencji czy zaniedbanie.

Absolutnie nie!

Nikt w takiej sytuacji nie neguje ich miłości i oddania wobec dziecka. Nie ma sensu skupianie się na szukaniu winnych, bo problemy z masą ciała u dzieci są najczęściej wynikiem błędów żywieniowych wynikających z niewiedzy, a nie celowym zabiegiem mającym doprowadzić potomka do problemów zdrowotnych.

Jednak warto dostrzec źródło problemów, żeby móc z nim się rozprawić.

Niedopuszczalne jest jednak umniejszanie „zasług” dorosłych w rozwoju nadwagi u dziecka i zrzucanie odpowiedzialności na potomka. Często rodzice wypowiadają się w tonie: „on mi nie chce jeść warzyw”, „on chce tylko słodycze”, „on mi tak szybko tyje”. Tak jakby problemem było samo dziecko i jego fanaberie.

Takie wzorce zachowań są bardzo destrukcyjne dla dziecięcej psychiki i mogą skutkować różnymi dysfunkcjami w życiu dorosłym sprzyjającymi rozwojowi zaburzeń odżywiania. Przecież to dorośli odpowiadają za to co znajduje się w domowej lodówce, a w ostateczności ląduje na dziecięcym talerzu. To nasze wybory żywieniowe, których uczymy dzisiaj dzieci stają się ich nawykami w przyszłości.

W takiej sytuacji rodzicom otyłego dziecka pozostaje przyjąć diagnozę na klatę, uderzyć się w pierś i skoncentrować swoje zasoby na walce z realnym problemem, a nie pocieszeniem urażonego ego.

A jeśli miałabym wskazać prawdziwe zagrożenie i głównego winowajcę pandemii otyłości musiałabym skierować się w stronę producentów żywności,  którzy stosując podłe techniki manipulacji zachęcają nieświadomych rodziców to kupowania śmieciowego jedzenia pod płaszczykiem dbania o szczęśliwe dzieciństwo swoich pociech.

Ale to już temat na kolejny wpis!