Udane karmienie pierścią

Udane karmienie pierścią

Kiedy młode mamy biorą na tapetę odżywianie dzieci, wtedy robi się naprawdę gorąco.

Karmienie piersią czy butelką? Słoiczek czy własne danie? Łyżeczka czy BLW? Pokojowa debata szybko nabiera tempa, a luźna pogawędka potrafi przeistoczyć się w słowną batalię, z której nie bierze się jeńców.

Dlaczego temat tak prozaiczny budzi wielkie emocje?

Przygotowywanie posiłków to forma wyrażania uczuć. W trakcie gotowania przelewamy swoje emocje, a każde danie, które serwujemy rodzinie zdaje się mówić „kocham Cię i chcę dla Ciebie jak najlepiej”.

Dlatego jeśli ktoś kwestionuje nasze wybory żywieniowe (nawet robiąc to życzliwie) odbieramy to często, jako podważanie naszego oddania i miłości względem dzieci. Tak, jakby zarzucano nam niekompetencje i celowe działanie przeciwko dobru potomstwa.

Największe napięcie towarzyszy chyba starciom pierś a butelka. Karmiące mlekiem modyfikowanym skarżą się na laktoterror, z kolei mamy KP czują się piętnowane w miejscach publicznych. Środowisko dzieli się na dwa wrogie obozy, a przecież wszystkim Mamom przyświeca jeden cel – dobro swoich dzieci!!!

Wystarczy odrobina empatii, żeby dostrzec, że nader często za butelką mleka modyfikowanego stoi kobieta, która podejmowała próby karmienia piersią, ale coś stanęło jej na przeszkodzie.

Bo udana laktacja to nie dar od losu. To wypadkowa działania kilku czynników, które muszą harmonijnie współgrać, żeby odnieść sukces. Czasami same dobre chęci przyszłej Mamy to zbyt mało.

Konieczna jest wiedza, która pozwoli odciąć się od destrukcyjnych, głęboko zakorzenionych w społeczeństwie mitów dotyczących KP.  Niezbędne jest wsparcie od najbliższych, również wyedukowanych pod kątem korzyści płynących z karmienia naturalnego, gotowych do udziela pomocy psychicznej i fizycznej.

Istotną rolę odgrywa również personel medyczny towarzyszący młodej mamie od pierwszych chwil z maleństwem. To od ich znajomości aktualnych zaleceń, a także samego nastawienia do karmienia piersią zależy w dużej mierze,  jaką drogę dla swojego dziecka obierze kobieta. Nie można pominąć także udziału lekarzy pediatrów, którzy powinni pamiętać, że mleko modyfikowane to nie lek na wszystkie niemowlęce dolegliwości.

Myślę, że na początek przydałby się ogólnokrajowy kurs z wiedzy o laktacji, obejmujący wszystkich  przyszłych rodziców i ich rodziny. Skutkiem z pewnością byłoby zwiększenie odsetka dzieci karmionych naturalnie, co byłoby korzystne dla zdrowia całego społeczeństwa.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Uważacie, że NFZ powinien refundować spotkania np. z doradczynią laktacyjną?